Masaż odchudzający, prawda czy mit?

 

Cóż, odpowiedź na to pytanie z pewnością zmartwi większość Pań.

 

Nie ma masażu stricte odchudzającego. Nazwa ,,odchudzający” raczej powinna zostać zastąpiona słowem ,,modelujący”. Jako argument potwierdzający moją odpowiedź odsyłam do fizjologii ludzkiego ciała. Odchudzanie to nic innego jak pozbywanie się zbędnego tłuszczu i tracenie na wadze. Gwarantuję, że jedyną osobą, która traci na wadze podczas rzekomego masażu odchudzającego jest ciężko pracujący masażysta.

Nie da się zwykłym masażem dotrzeć do istoty międzykomórkowej czy też do wnętrza samej komórki i przy pomocy własnych dłoni spalać tłuszcz - jest to zwyczajna bzdura. Odchudzanie odbywa się głownie przez intensywny trening aerobowy i odpowiednio dobraną dietę. Wszystkie techniki masażu odchudzającego to nic innego jak połączenie drenażu limfatycznego, masażu izometrycznego oraz tzw. dynamicznego masażu antycellulitowego. Przesuwając fałdy skórne, robiąc intensywne uderzanie, oklepywanie, głównie oddziałuje się na tkankę łączną. Efektem takiego masażu jest przede wszystkim równomierne rozprowadzenie limfy np. na kończynach oraz ujędrnienie skóry. I tu pojawia się główny efekt - klientka traci na obwodzie. Niestety nie traci na wadze, gdyż tłuszczu to nie spala.

Oczywiście masaż w połączeniu z dietą i ćwiczeniami fizycznymi doskonale wspomaga cały proces odchudzania, ale sam w sobie masaż nigdy nie odchudzi. Często masażyści podczas takiego zabiegu mówią: „Proszę teraz się nie przestraszyć będę panią oklepywał i uderzał, a tym samym będę rozbijał tkankę tłuszczową”. Masażyści tacy, broniący tezy, że masaż odchudza, tłumaczą to rzekome spalanie i rozbijanie tłuszczu, jako odruch ścięgnisty mięśnia. Normalną i fizjologiczną sytuacją jest fakt, że pod wpływem impulsu, jakim jest uderzenie, mięsień odruchowo zaczyna się kurczyć. A kurczący się rytmicznie mięsień po pewnym czasie czerpie energię ze spalania tkanki tłuszczowej. Jednak siła skurczu takiego mięśnia, który reaguje na masaż, jest tak znikoma, że do pracy wystarcza mu energia ATP oraz spalanie glikogenu i glukozy.

Tłuszcz zaczyna dopiero się spalać, gdy mięsień utraci źródło w glukozie, ATP i glikogenie wątroby, czyli po ok. 50 minutach intensywnego wysiłku. Przełóżmy to na pracę masażysty, masażem nigdy nie osiągnie się takiego stanu, siły skurczu. Podobnie samo oklepanie tkanki tłuszczowej. Proszę sobie samemu zrobić doświadczenie: nalejmy olej z roztopionym masłem do patelni i zacznijmy teraz w środek patelni uderzać pięścią. Gdyby nie fakt, że zaczniemy rozpryskiwać na lewo i prawo tłuszczem to w żaden inny sposób ten tłuszcz nie zniknie z patelni - podobnie jest podczas masażu odchudzającego. Zatem masaż jako wspomaganie procesu odchudzania, modelowanie, a raczej pomoc w modelowaniu sylwetki, redukcja tzw. skórki pomarańczowej – owszem, ale nie jako masaż, który odchudza, gdyż jest to niestety chwyt reklamowy.